9 maja 2010

Podsumowanie sezonu 2009/2010

To mój pierwszy sezon w którym startowałem w klasie 12-psów na wyścigach średniodystansowych.
Od momentu kiedy postanowiłem startować na Eurodogach zawsze myślałem jak to jest prowadzić zaprzęg złożony z 12 chętnych do pracy i wpatrzonych w drogę przed sobą psów. To musi być niesamowite. Ten sezon był wstępem do tego.
Treningi rozpocząłem w połowie sierpnia dziesięcioma psami. Tak dojechałem do pierwszych zawodów drylandowych w Kędzierzynie-Koźlu .Starty w klasie”A” dały mi przedsmak ścigania z największymi maszerami. II miejsce to był dobry prognostyk na grudniowe MP w Kcyni 05-06.12. W międzyczasie wystartowałem  w krótkim midzie w Mysłowicach zajmując I miejsce.
MP w Kcyni na znanych trasach dawały szansę na zajęcie miejsca na pudle. Niestety pierwszego dnia jeden z młodych psów  złapał kontuzję i z planów nici. IV miejsce ( tuż za podium ).
Niestety okazało się, że kontuzja była na tyle poważna, że pies już w tym sezonie nie ukończył żadnego wyścigu. Do tego jeszcze drugi pies w trakcie treningu złamał łapę i okazało się że starty w 12- mid mogę odłożyć do marzeń.
Przyszła zima. Starty na śniegu rozpoczęły się w Jakuszycach. Ze względu na późną zimę zawody trwały tylko 3 dni. Liczyłem na co najmniej powtórzenie miejsc z dwóch poprzednich lat, coś nie poszło   jednak tak jak powinno i ledwo IV pozycja w klasie 6-psów.
Ale najważniejsza  impreza sezonu jeszcze się nie odbyła . ME ESDRA na Kubalonce miały się rozegrać na początku lutego. Podjąłem decyzję aby wystartować na nich w klasie 12-psów . Oczywiście stałem na straconej pozycji mając tylko osiem psów do dyspozycji ponieważ w tej klasie startuje się na 12 psach wybieranych z  14. Aby zwiększyć swoje szanse musiałem wystartować na zawodach  wśród dużych zaprzęgów.
Pierwszy start , to Janovicky w Czechach. Trasa mocno pofalowana dała się we znaki nieprzystosowanym do gór psom. Zająłem tam 6 pozycję , uzyskując średnią prędkość niespełna     19 km/h.
Tydzień później odbyły się zawody w Decinie. Byłem tam rok wcześniej. Trasy bardzo szybkie i kręte odpowiadały  moim psom. Wygrałem przed Tomkiem Hibnerem i Helenką Levickovą, uzyskując średnia prędkość 23 km/h.
Powiało optymizmem. Ale ME to trochę inna impreza. Przyjeżdżają najlepsi zawodnicy i nie po to by przegrywać. I o to chodzi. Jednak po rozpoznaniu tras  na Kubalonce część zawodników wycofała się. Nie będę komentować .
Faktycznie trasy nie były łatwe , ale przez to jeszcze bardziej ciekawe. Po trzech dniach zawodów uplasowałem się na trzecim miejscu .
Na zakończenie sezonu wystartowałem na międzynarodowych  MP w sprincie rozegranych w Czechach.  W klasie A w obsadzie międzynarodowej byłem czwarty, wśród Polaków pierwszy.

Po tym sezonie uważam, że decyzja o startach w dużej klasie była słuszna ; wrażenia są niesamowite. Ale niestety ma to też swoje słabe strony. Im większy zaprzęg , tym mniej zawodników, czyli frekwencja na zawodach nie zawsze jest zadowalająca. Ale za to poziom powinien być coraz większy.

Pozdrawiam,

Maciej Tomaszewski

Czytaj więcej z Strona główna

Komentarze zostały zamkniete.